1 lipca 2015r.
Która jest godzina?- zapytałam moją ciocię - jest 10:15,a co? - odpowiedziała - Tak się pytam-powiedziałam, gdy nagle poczułam mocny skurcz w brzuchu.. shhh - powiedziałam przez zęby - Co ci jest?- zapytała moja ciocia- Skurcze mam -odparłam - Poczekaj jeszcze trochę, jak będziesz miała skurcze co 3-5 minut to zawiozę cię do szpitala - Dobrze- odparłam.
Boże ja chyba rodzę!-krzyknęłam po jakiś 20 minutach a moja ciocia natychmiast pomogła mi wstać, zaprowadziła mnie do samochodu i pojechałyśmy do szpitala.
Ok 11:00 byliśmy na miejscu, moja ciocia mnie zarejestrowała po czym przewieziono mnie na salę nr.105 .
Moja ciocia pojechała do domu po kilka rzeczy potrzebnych mi do szpitala, lekarze zrobili mi parę badań, miałam skurcze co 10-15 minut. Moja ciocia ok 12:00 przyjechała z rzeczami, przebrałam się w koszulę nocną. Pogadałam chwilę z ciocią i ona musiała jechać, kazałam jej powiadomić Harry'ego że leże w tym szpitalu i na sali nr. 105.
Ok 15 minut później lekarze na wózku zawieźli mnie na porodówkę, bo miałam skurcze co 2-3minuty, strasznie się bałam.
Leżałam na łóżku porodowym, miałam skurcze co chwile.. zaczęło się...rodzę...
* Ten sam dzień godzina 13:25*
Urodziłam, trzymam przy sobie malutką dzidzie, jest to dziewczynka, jest śliczna.
Ma na imię Miley. Waży 3kg 250g , ma 53cm, urodziła się o 13:25. Jest taka drobniutka..
Lekarze zabrali ją na badania.
O 16:00 leżałam już z Miley na sali nr. 105, malutka spała. Wszystko jest dobrze.
Leżałam na łóżku, gdy do sali wszedł Harry z Niallem.
Hej- rzekłam- Hej skarbie-rzekł loczek i dał mi buziaka- Cześć Lena!-rzekł Niall.
T..To nasze dziecko?-zapytał Harry podchodząc do łóżeczka - Tak, to jest nasza córeczka, ma na imię Miley - Jaka ona słoda..-rzekł Niall, a po chwili dołączył do niego Niall - Zayn,Louis i Liam też są? - zapytałam po chwili - Są są-dodał Niall.
Pogadałam trochę z nimi, po czym ok 16:30 Harry z Niallem poszli a do dali wszedł Louis, Zayn i Liam.
Hej-rzekłam i przywitałam się z każdym po kolei.
Słodka, wujcio Louis ją wypieści- rzekł Louis a my się zaśmialiśmy.
Pogadałam z nimi też pół godziny i o 17:00 poszli. Zostałam sama, może nie do końca bo do mojej sali przyprowadzono jakąś młodą dziewczynę, przypominała mi ona kogoś..
Alisson?-zapytałam - Lena?- odezwała się dziewczyna- Heeej, dawno się nie widziałyśmy! -rzekła Alisson- O tak-odparłam- A ty co tu w Londynie robisz? nie jesteś już w Berlinie?-dodałam po chwili- Wiesz co nie, od 10 miesięcy mieszkam w Londynie z moim mężem Davidem- powiedział Aliss - Ahh, no to fajnie- powiedziałam- Na kiedy masz termin?-dodałam po chwili- Na jutro-odpowiedział Alisson.
Pogadałam z nią jeszcze chwilę, ok 18:43, Alisson została zabrana na porodówkę, bo zaczęły jej się skurcze przed porodowe.
Moja malutka się obudziła i wzięłam ją aby nakarmić i położyć znowu spać, gdy mała usnęła to poszłam się wykąpać i 10 minut później byłam już na sali.
Siedziałam tak chwilkę i do sali weszła moja ciocia, pogadałam z nią chwilę i ona poszła bo miała jeszcze jakąś sprawę do załatwienia.
Potem zadzwonił Harry że dopiero się spotkamy jak wyjdę ze szpitala bo nie ma czasu ponieważ z resztą 1D wyjechali dać koncert w Glasgow i wrócą późno w nocy albo jutro po południu.
Zresztą i tak na razie z Miley będziemy u mnie i mojej cioci w domu, a potem coś wymyślę z Harrym.
O 20:00 do sali wróciła Alisson razem ze swoim dzieckiem, ona urodziła chłopca i dała mu na imię Michael.
Gadałyśmy chwile i poszłyśmy spać.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz