4 LIPCA 2014r.
Od wczoraj jestem z Miley w domku, moja ciocia kupiła komodę dla małej na ciuszki.
Nie śpię od 4:50 nad ranem bo mała spać nie mogła i płakała, jestem strasznie zmęczona.
Jest godzina 11:35, moja ciocia w pracy, mała śpi a ja biorę się za porządki i układanie w komodzie małej.Ułożyłam wszystkie ciuszki, dodatki, kosmetyki.
Poprzestawiałam trochę w swoim pokoju i zrobiłam kącik dla Miley:
Około godziny 13:00 zeszłam na dół, przygotowałam sobie obiad i go zjadłam, zmyłam naczynia i poszłam na górę bo mała zaczęła płakać, przebrałam ją i nakarmiłam po czym ubrałam ją i zniosłam na dół do wózka, włożyłam ją tam i ubrałam kurtkę i buty, wyszłam z małą na dwór zamykając drzwi na klucz. Poszłam na spacerek, pochodziłam trochę po mieście i po parku. Szłam jedną z kilku alejek w parku kierunku pracy mojej cioci. Dotarłam tam po ok20 minutach, akurat moja ciocia wychodziła z pracy. Razem poszłyśmy do domu a w którym byłyśmy ok godziny 15:30. Ten czas tak szybko leci...
Resztę dnia spędziłam w domu, wieczorem przyszedł do mnie Harry co mnie bardzo ucieszyło.
Planowaliśmy nasz ślub, nowy dom.. może kolejne potomstwo..
Ślub ustaliliśmy za 2 lata gdy mała trochę podrośnie.
Harry pojechał do willi 1D ok godziny 1:00 w nocy...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz