poniedziałek, 21 lipca 2014

#5

Obudziłam się przed 11:00, wstałam wzięłam ciuchy i buty: outfit na co dzień
i poszłam do łazienki, zrobiłam poranną toaletę i ubrałam się w uprzednio przygotowany strój, rozczesałam włosy i wróciłam do pokoju, wzięłam telefon i zeszłam na dół, moja ciocia była w pracy bo zostawiła mi kartkę.
Zrobiłam sobie śniadanie, zjadłam je i poszłam na chwile do pokoju, z mojej kosmetyczki wyciągłam oszczydełko i wyjęłam z niego ostrze, zeszłam na dół, wzięłam klucze i wyszłam z domu zakluczając go. Poszłam do parku Regents, usiadłam na moście i najpierw patrzyłam na taflę wody a potem wzięłam ostrze wyciągnięte z ostrzydełka. Jak na taką pogodę to strasznie mało osób chodziło przez ten  most i park.
Popatrzyłam się na ostrze i w końcu zrobiłam cięcię, potem następne i jeszcze jedno aż w końcu zrobiło mi się nie dobrze i przewróciłam się...
 
*OCZAMI LOUISA Z 1D*
 
Szedłem właśnie z dwoma ochroniarzami do mojej i 1D willi przez park Regents, gdy na moście zobaczyłem leżącą dziewczynę od razu bez namysłu podbiegłem do niej i zobaczyłem krew na jej ręce. Od razu związałem jej ranę moją bluzką i zadzwoniłem na pogotowie.
Po 3 minutach karetka przyjechała i zabrała ją do Polskiego szpitala. Znalazłem jej telefon więc postanowiłem go wziąć i przeszukać jej kontakty aby powiadomić kogoś z rodziny, po kilku minutach znalazłem numer do jej ciotki chrzestnej ale nie dzowniłem bo w notatkach był jej adres, więc bez namysłu ruszyłem do willi 1D a za mną ochroniarze, gdy doszliśmy do domu to wsiadłem w moje auto i ruszyłem pod adres pięknej nieznajomej.
Dojechałem po jakiś 20 minutach, wysiadłem z auta i podeszłem do drzwi, zadzowniłem dzwonkiem i nikt nie otwierał. Postanowiłem że wrócę później czyli cos ok 15:00  a była już 13:30 więc wróciłem do auta i pojechałem do willi 1D. Poszedłem do swojego pokoju, przebrałem się i zeszłam na dół, nalałem sobie soku marchewkowego do szklanki i go wypiłem.
Co ty taki zabiegany jesteś? - zapytał Liam- Nie interesuj się Payne- odrzekłem - Uhuuu Louis jest zakochany- dodał Harry- Wcale że nie- powiedziałem i wyszłem z domu wsiadając do mojego auta odpaliłem je i ruszyłem przed siebie, 20 minut później byłem znów pod domem nieznajomej, wysiadłem z auta i podeszłem do drzwi. Zadzwoniłem dzwonkiem i drzwi otworzyła mi jakaś kobieta.
Dzień dobry Pani- rzekłem- Dzień dobry a pan do kogo? - rzekła kobieta- W sumie to do pani a raczej chodzi o dziewczynę która tu mieszka- Rzekłem - O Lene? co się stało? - rzekła kobieta i wpuściła mnie do środka- Przepraszam nie przedstawiłem się, jestem Louis Tomlinson- rzekłem- Miło mi- odpowiedziała kobieta.
Opowiedziałem jej co się stało, oddałem jej telefon należący do Leny i wsiadłem z nią do mojego samochodu i odjechaliśmy do szpitala.
 
*15 MINUT PÓŹNIEJ- POLSKI SZPITAL W LONDYNIE*
 
Dojechaliśmy na miejsce, wyszliśmy z mojego auta i popędziliśmy do szpitala, weszlismy do środka i udalismy się do recepcji.
Dzisiaj tu przywieziono Lenę Henderson - rzekła kobieta - A pani to ktoś z rodziny? - zapytała się mnie pielęgniarka siedząca w recepcji- Tak jestem jej ciocią- rzekła kobieta- Lena leży na sali segregacji, to te drzwi- pielęgniarka  wskazała nam duże drzwi, wszedłem do sali z jej ciocią po czym zobaczyłem leżącą na łóżku dziewczynę, była na prawdę śliczna.
Powiedziałem jej cioci że jadę do domu i tak też zrobiłem.
 
*MOIMI OCZAMI*
 
Obudziłam się w jakiejś białej sali, nie wiedziałam co się stało.
Gdzie ja jestem? - rzekłam gdy podeszła do mnie znana mi osoba - to moja ciocia- dodałam w duchu.
Lena jesteś w szpitalu, ty chciałaś się zabic- powiedziała moja ciocia- Boże co? ... - rzekłam.
Na salę wszedł lekarz i jakaś pielęgniarka którzy stanęli przy moim łóżku

 
Dzień dobry, jestem Doktor Eryk Wajman i zajmuję się tą osobą- powiedział Lekarz wskazując ręką na mnie.
Mam już wyniki badań krwi, są dobre jednakże chciałbym cię zatrzymać na obserwacji- rzekł doktor a ja przykryłam się lekko kołdrą i odpowiedział po cichu " DOBRZE ".
Chciałbym cię teraz zbadać- rzekł lekarz zakładając swoje "słuchawki" i chciał odkryć mi kołdrę ale nie dałam sobie tego zrobić.
Zostaw mnie, nie dotykaj mnie słyszysz?- krzyczałam na całą salę- Ale musze cię zbadać żeby wiedzieć czy oprócz tego że chciałaś się zabić dolega ci coś innego- dodał lekarz a ja przykryłam się kołdrą pod samą głowę i obróciłam się w drugą stronę i zaczęłam płakać.
Może pani na chwile pozwolić? - lekarz zwrócił się do mojej cioci- Tak- odpowiedziała mu kobieta i poszli do pokoju lekarzy.
 
* W POKOJU LEKARZY*
Myślę że jej zachowanie jest spowodowane gwałtem lub napaścią- rzekł Lekarz - Ale jak to możliwe? - rzekła moja ciotka
 
 
*NA MOJEJ SALI*
 
Uspokoiłas się trochę? - rzekła pielęgniarka- Trochę- odpowiedziałam - Odpoczywaj teraz- powiedziała pielęgniarka  a ja pokiwałam twierdząco głową i usiadłam na łóżku, gdy nagle do mojej sali wszedł przystojny szatyn, którego skądś kojarzyłam... podszedł on do mnie do łóżka
Cześć!- powiedział szatyn a ja momentalnie położyłam się na łóżko i przykryłam się kołdrą.
Jestem Louis- rzekł chłopak- H..He..Hej jestem Lena- odpowiedziałam- Po co tu przyszedłeś?-dodałam po chwili - Po to aby dowiedzieć się jak się czujesz i czemu chciałaś się zabić- powiedział chłopak - To ty mnie uratowałeś?? - dodałam - Tak- powiedział Louis - Dziękuje Ci, to miłe z twojej strony że nawet pytasz jak się czuje- powiedziałam.
Mówiąc szczerze z Louisem rozmawiało mi się bardzo dobrze, on przekonał mnie do dalszych badań.
Wymieniłam się z nim nawet numerami telefonów.
Przy Louisie czułam się bezpiecznie ale nie wiedziałam jeszcze co to za uczucie.
Dowiedziałam się o Louisie sporo rzeczy m.in to że jest członkiem zespołu One Direction których akurat lubiłam, można powiedzieć że jestem ich fanką.
 
*2 DNI PÓŹNIEJ*
Dziś opuściłam szpital, cieszę się bardzo ale fakt jest taki że rok spędze w szpitalu psychiatrycznym w Berlinie, co mnie nie cieszy bo nie będę się widziła z kilkoma osobami.
Jutro mam samolot do Berlina i tam na lotnisku ma czekac na mnie "moja pielęgniarka".
Spakowałam najpotrzebniejsze rzeczy i poszłam spać bo była godzina 20:00 a jutro o 8:00 rano mam samolot.

 
 
***
 
Cholera! pieprzony budzik!-rzekłam sama do siebie i popatrzyłam na zegarek- godzina 5:00 rano czas wstać, rzekłam sama do siebie i podniosłam się z łóżka. Wziełam ciuchy i buty i poszłam do łazienki zrobić poranną toaletę. Po zrobieniu tejże kąpieli umyłam zęby, rozczesałam włosy i założyłam na siebie uprzednio przygotowany zestaw:
 

 po czym wzięłam moją szczotkę do włosów i reszte rzeczy potrzebnych mi na pobyt w Berlinie, wyszłam z łazienki i do końca spakowałam moją walizkę po czym wzięłam ją w ręke, torbe z laptopem zarzuciłam na ramię i do kieszeni w spodniach schowałam mój telefon i słuchawki po czym zeszłam na dół.
Zerkłam na zegarek wiszący w salonie - godzina 5:40. Zjadłam śniadanie z ciocią po czym wyszłyśmy z domu, wsiadłyśmy do jej samochodu  odjechałyśmy na lotnisko, jechałyśmy ok 20 minut i o 6:00 byłyśmy na miejscu, pożegnałam się ciocią i poszłam na "odprawy".. minęła jakaś 1h i siedziałam już w sali odlotów czekając na swój samolot, 30 minut później czyli około 7:30 szłam już korytarzem prowadzącym na płyte lotniska, o 7:45 siedziałam już na swoim miejscu w samolocie.
Punktualnie o 8:00 samolot wystartował.
 
* Ten sam dzień godzina 10:00- Berlin, lotnisko Tegel*
 
 
Punktualnie o 10:00 samolot wylądował na lotnisku Tegel w Berlinie, wyszłam z samolotu zabierając ze sobą moją torbę z laptopem i dokumentami. Poszłam odebrać swoją walizkę i czekałam a raczej szukałam tej "mojej" pielęgniarki która miała mnie odebrać stąd. Około 10 minut później znalazłam ją
 trzymała tabliczkę z napisem " Lena Henderson " od razu do niej podeszłam.
Dzień dobry- przywitałam się - Dzień dobry- odrzekła owa pielęgniarka-Może przejdźmy na TY- dodała po chwili moja pielęgniarka- No okej, jestem Lena- rzekłam - Alisson jestem- rzekła młoda, dość ładna pani pielęgniarka.
Przeszłyśmy do taxówki a następnie odjechaliśmy pod szpital w którym miałam przeżyć rok, jechaliśmy nie całą godzinę  i o 10:50 byliśmy na miejscu. Wysiadłyśmy z taxówki, wzięłam moją walizkę i razem z Alisson weszłyśmy do szpitala, który był wielki i znajdował się 30 minut od centrum Berlina.
 
Weszlyśmy na wielki hol, podeszłyśmy do rejestracji po jakieś tam papiery które wypełniłam i oddałam  z powrotem a następnie udałyśmy się do windy i pojechałyśmy nią na 2 piętro gdzie miałam mieć  "swój" pokój, chwile później byłyśmy już na korytarzu drugiego piętra, szłyśmy kawałek i dotarliśmy do pokoju nr. 169, weszłyśmy do środka były tam dwa łóżka i mega duża szafa z lustrem, w rogu pokoju stał telewizor a po między łóżkami stały dwie szafki nocne z tym że jedna była zajęta i stało na niej zdjęcie One Direction, już wiedziałam że dziele pokój z jakąś fanką 1D, obok szafy były też drzwi od łazienki.
No dobrze, rozpakuj się a zaraz powinna wrócić twoja współlokatorka- rzekła Alis ( bo tak na nią gadałam ) po czym wyszła z owego pokoju a ja zaczęłam się rozpakowywać, gdy do pokoju weszła dziewczyna ok 17-18 lat
Hej!- rzekła - Yy..hej-odpowiedziałam - Jestem Melody w skrócie Mel- rzekła dziewczyna- Lena jestem, miło mi powiedziałam- mi też jest cię miło poznać, ile będziesz tu "mieszkała"- powiedziała Melody podkreślając to ostatnie słowo - Tylko rok, to i tak za dużo - rzekłam  na co Mel się zaśmiała - Ja też - powiedział Melody i pomogła mi się rozpakować, po rozpakowaniu usiadłam z Melody u mnie na łóżku - Jesteś fanką 1D?- rzekłam po chwili - Yyy tak, uwielbiam ich - powiedziała Mel- Ja też !- dodałam - Przez co tu trafiłaś? - zapytała Mel - Na prawdę chcesz to wiedzieć? - powiedziałam - Jeśli nie chcesz nie musisz gadać- dodała Melody- Nie no mogę ci powiedzieć.
Opowiedziałam jej całą historię ta sprzed 3 lat i to jak niedawno chciałam znów się zabić ale Louis mnie uratował, Melody miała łzy w oczach tak samo jak ja, obie się przytuliłyśmy po czym się ogarnęłyśmy a do pokoju weszła Alisson.
Lena chodź na badania- rzekła Alisson na co ja skinęłam głową  i poszłam z nią do jakiejś sali, zrobiono mi tam badania i mogłam wrócić po 30 minutach do pokoju.
Telefon ci dzwonił- rzekła Mel- Okej- powiedziałam i wzięłam mojego iPhone'a 5 do ręki.
Louis dzwonił-powiedziałam w myślach, puściłam mu strzałke i po chwili on oddzwonił więc odebrałam.
Hej Lena- rzekł Louis- Hejo- powiedziałam radosna - Co tam?- dodał Lou- dobrze dobrze a u ciebie? - powiedziałam - Też dobrze, za tydzień mamy koncert w Berlinie i mam dla ciebie bilet na nasz koncert oczywiście przy samej scenie- rzekł Louis a szczęka mi momentalnie opadła- Na prawde? dziękuje- rzekłam na co Mel lekko się uśmiechnęła - Dobra Lou a dałbyś radę jeszcze jeden bilet załatwić? - zapytałam się - No jasne że tak, to paaa musze kończyć bo mamy próbę! - rzekl Louis - paa- odpowiedziałam i wyłączyłam telefon i schowałam go do kieszeni w spodniach po czym usiadłam koło Melody.
Za tydzień 1D mają koncert w Berlinie i będę miała bilet!- rzekłam -ale spokojnie dla ciebie też załatwiłam bilet i będziemy razem się bawiły- dodałam po chwili na co Mel się uśmiechnęła i przytuliła mnie.
Louis mi je da- dodałam - Co ten Louis z 1D?- powiedział Mel- Tak-dodałałam- Wiesz mam jeszcze odrazę do chłopaków po tym co mi się stało ale do Louisa mam pełne zaufanie- dodałam - A nooo rozumiem- powiedziała Mel. Chwilę jeszcze pogadałyśmy i poszłyśmy na obiad. O 13:30 wróciłyśmy do pokoju, ok 14:00 byliśmy na jakimś zebraniu gdzie opowiadaliśmy o naszych " przeżyciach" to co tam słyszałam to po prostu mną wstrząsnęło, zrozumiałam że nie warto się ciąć i wg.
Później od około 15:30 do 17:00 byliśmy na dworze, chwilę po 17nastej wróciliśmy do szpitala i porozchodziliśmy się do swoich pokoi i czekaliśmy na kolacje która była o 18:00.
Po kolacji mieliśmy "modlitwę" no a po niej mieliśmy już luz i mogliśmy robić to co chcemy, ja z Mel gadałyśmy w pokoju o koncercie 1D itp.
Ja się  poszłam wykąpać o 20:00 a Mel 20 minut po mnie, położyłam się o 20:21 do łóżka i zasnęłam.
 




#4

Kolejny dzień w Londynie, minął już tydzień od mojej przeprowadzki a ja zdażyłam się już zapoznać z okolicą i poznałam parę osób z okolicy w której mieszkam.

***

Okej ciociu, wróce przed 24:00, nie martw się- rzekłam i wyszłam z domu zabierając ze sobą torebkę z telefonem i kluczami od domu.
Byłam ubrana tak:

Ok 30 minut później byłam już klubem Funkybuddha, weszłam do środka i podeszłam od razu do baru, zamówiłam drinka i zasiadłam do stolika. Wypiłam drinka po czym dosiadła się do mnie jakaś laska.
Hej- rzekła długowłosa szatynka ubrana tak: Zestaw imprezowy

Yyy hej-odpowiedziałam- Jak masz na imię?- rzekła szatynka - Jestem Lena a ty?- odpowiedziałam- Jestem Danielle- odpowiedziała- Miło mi cię poznać- powiedziałam - Jesteś tu sama? wcześniej cię nie widziałam- powiedziała Danielle- Jestem tu sama w tym klubie, no nie widziałaś mnie bo tydzień temu się do Londynu przeprowadziłam- odpowiedziałam- A okej.. idziemy tańczyć?- rzekła Dan na co pokiwałam twierdząco głową i poszłam z nią tańczyć.. Dan była ździwiona że gdy zbliżali się do mnie chłopcy uciekałam do toalety ale nie chciałam jej o niczym mówić.
Zerkłam na zegarek- godzina 22:47 a na dworze ciemno jak nie wiem co.
Przetańczyłam z Danielle jakieś 1,5h.
Dobra Danielle, ja spadam bo musze być przed 24:00 w domu- rzekłam - No okej to paaaa- Rzekła Dan i wyszłam z klubu, szłam samotnie przez oświetloną uliczkę Londynu w stronę mojego domu, gdy nagle ktoś mnie napadł, przewrócił i zaczął się do mnie dobierać, zaczęłam krzyczeć ale to nic nie dało. Całe szczęście że ten gn*j nie zabrał mi torebki.
Ratuuuuuuuuuuuuuuuuuuunku!- darłam się w niebo głosy ale nikt nie słyszał- Zostaw mnie! - krzyczałam w dalszym ciągu

* 10 MINUT PÓŹNIEJ- GODZINA 24:15*
 
Siedzialam zapłakana na chodniku, ale podniosłam się i pobiegłam do domu, od razu gdy do niego weszłam poszłam pod prysznic a następnie do łóżka spać.
 
 
 

czwartek, 17 lipca 2014

#3

Wstałam 10:05, leniwie podniosłam się z łóżka i podeszłam do okna.
Pogoda była ciepła jak na Londyn więc postanowiłam dziś się ubrać tak:

po czym powędrowałam do łazienki zrobić poranną toaletę ( umyć twarz, umyć zęby , uczesać włosy )..
gdy po 15 minutach wyszłam z łazienki już ogarnięta to weszłam na chwilę do pokoju po torebkę i telefon no i portfel z pieniędzmi po czym zeszłam na dół, gdzie była już moja ciocia.

Usiądź Leno- rzekła moja ciotka a ja zasiadłam na krześle w kuchni- Słucham?-zapytałam - Dzisiaj pokażę ci Londyn okej? - odpowiedziała moja ciocia - No dobrze - rzekłam - Masz tu śniadanie- powiedziała moja ciocia i przede mną postawiła talerz z tostami:
 po zjedzeniu śniadania zarzuciłam przez ramię torebkę a ciocia umyła naczynia i wyszliśmy z domu.
To gdzie najpierw idziemy? - zapytałam z ciekawością - Koło Big Bena - odpowiedziała moja ciocia i ruszyłyśmy w stronę przystanku autobusowego, chociaż mogłyśmy jechać samochodem.
Po 10 minutach byłyśmy już koło tego przystanku i czekałyśmy na nasz autobus który miał zwieźć nas na Big Bena tzn w jego pobliże tam.
Po 10 minutach siedzieliśmy już w autobusie i ruszyliśmy w drogę.

* TEN SAM DZIEŃ, GODZINA 17:30 - DOM *

Pięć minut temu wróciłam z ciocią ze zwiedzania Londynu, było fajnie zwiedziłam m.in Big Bena, London Eye itp.... byłam też w Primarku na Oxford Street. Ale teraz ciocia przygotowywuje kolacje i idę się połóżyć spać bo jestem zmęczona. O 17:40 mieliśmy kolacje, była przepyszna bo były na nią pierogi z serem i do tego angielska herbata. Po zjedzeniu posiłku poszłam na górę do łazienki sie wykąpać, umyć zęby i ubrać piżamkę po czym już o 18:30 leżałam w łóżku, kręciłam sie z boku na bok aż w końcu zasnęłam.

 

sobota, 12 lipca 2014

#2

[...]

Usłyszałam głos jednej z stwerdessy która gadała że wylądowaliśmy już w Londynie na lotnisku Heathrow... więc się obudziłam, wzięłam moją torbę z laptopem oraz torebkę z dokumentami i wyszłam z samolotu, gdzie odebrałam swój bagaż i poszłam do budynku lotniska gdzie miała czekać moja ciocia.
Lenaaa! tu jestem!- krzyknęła kobieta a ja się odwróciłam i ujrzałam moją ciocię
Cześć ciociu!-powiedziałam i się z nią przytuliłam
No to jedziemy- rzekła ciocia odbierając moją walizkę, wyszłam z nią z budynku i podeszłyśmy do jej samochodu, ciocia odkluczyła auto a następnie do bagażnika włożyła moją walizkę a chwilę później siedziałyśmy obie w przodzie samochodu, ciocia na miejscu kierowcy a ja na miejscu pasażera.
Ruszyłyśmy w drogę, przyglądałam się budynkom w Londynie.. tu na prawdę było pięknie.. ostatni raz byłam tu jak miałam 10 lat..
Po 30 minutach dojechałyśmy na piękną ulicę, domy były na prawdę fajne..




Ciocia zaparkowała samochód przed nie dużym domkiem
w każdym bądź razie po wyjściu z samochodu, zabraniu mojej walizki z bagażnika podeszłyśmy do drzwi domu.. ciocia je odkluczyła i weszłyśmy do środka...
Od razu przejdźmy do twojego pokoju..- rzekła moja ciocia i weszłyśmy schodami na górę..
Proszę, wejdź- rzekła moja ciotka i otworzyła brązowe drzwi do mojego "nowego" pokoju..

pokój mi się na prawdę podobał, miał jasne kolory.. dużą szafę trzydrzwiową z lustrem.. biurko i mniejsze szafki...
No to Lena, witaj w nowym domu - rzekła moja ciocia - dziękuje - powiedziałam i usiadłam na moim nowym łóżku - Rozpakuj się i zejdź na kolacje - dodała moja ciocia i wyszła z pokoju a ja zrobiłam to co kazała. Poukładałam i posegregowałam moje ciuchy, buty, bieliznę, dodatki itp. w szafach i na półkach...
Ok półgodziny później zeszłam na dół, gdzie moja ciocia przygotowała już pyszną kolację.

kuchnia była połączona z przepięknym salonem

Zasiadłam z ciocią w salonie przy stoliku i zjadłyśmy naszą kolację... ok 20:00 poszłam do łazienki wziąć prysznic i jak najszybciej chciałam iść spać bo byłam zmęczona...
Ok 20:30 leżałam już w cieplutkim łóżku, chwilę jeszcze się pokręciłam i zasnęłam


















__________________________________________________________

Hej wam!
Łooo napisałam dziś drugi rozdział z którego jestem
średnio zadowolona bo mi się za bardzo nie podoba ale nie
wiem czemu -,-
No cóż... jutro może pojawi się NEXT ^,^




piątek, 11 lipca 2014

#1

No to paa! będę tęsknić- powiedziałam po czym przytuliłam moich " zastępczych rodziców" - My też - odpowiedzieli a ja wyszłam z domu zabierając ze sobą walizke i torbe z laptopem oraz torebkę z dokumentami, samolot miałam na godzinę 16:00, więc z lekka przyspieszyłam bo jest godzina 14:30 a trzeba przejść przez "bramki".. potem nadać bagaż itp..
Ok 15:00 byłam już na lotnisku, najpierw przeszłam przez bramki a następnie nadałam bagaż i udałam się do sali odlotów gdzie czekałam na swój samolot do Londynu.. tak przeprowadzam się do Londynu bo po tych wydarzeniach sprzed 3 lat nie chce w ogólę myśleć i przypominać sobie co się wtedy stało.. do teraz mam wstręt do każdego chłopaka... boję się z nimi gadac itp.. z moich rozmyśleć wyrwał mnie głos który mówił przez mikrofon że samolot do Londynu na godzinę 16:00 stoi już na płycie lotniska i pasażerowie którzy lecą tym samolotem są proszeni o przyjście na płytę teraz.

Wstałam z ławeczki i skierowałam się do wyjścia na płytę lotniska... o 15:50 siedziałam już na miejscu, a punktualnie o 16:00 samolot wystartował. Zadzwoniłam do mojej cioci z Londynu że jestem już w drodzę do niej.
W samolocie było ciepło, stweadessy były miłe i elegancko ubrane.
Po kilku minutach zasnęłam...











_________________________________________________________________
Hejcia, dzisiaj pojawił się pierwszy krótki rozdział :)
mam nadzieję że się podoba i czekajcie na Nexta xxD



wtorek, 8 lipca 2014

PROLOG

Mała, rozkapryszona dziewczynka która niegdyś miała to co chciała...
Ale strata rodziców którzy zginęli w wypadku samochodowym kiedy miałam zaledwie 14 lat
spowodowała że zamieszkałam u rodziny zastępczej do ukończenia osiemnastu lat..
ale czy to ważne? Niby strasznie miła rodzina... jasne... tylko gdy wyszłam gdzieś z domu
to były co chwila telefony do mnie że mam wrócić przed 22:00...
Jasne... w moje piętnaste urodziny ( 3 lata temu ) poszłam z koleżankami na imprezę gdzie
balowałyśmy do późnego wieczora... gdy wracałam sama do domu
to napadł mnie jakiś obleśny typ który mnie zgwałcił i pozostawił na pastwę losu
w parku...
Mniejsza o to..  moja ciotka z Londynu załatwiła wszystkie formalności i powiedziała że
się mną zaopiekuje..
 
 
 
___________________________________________________________________________
 
Hej, dzisiaj jest prolog..
mam nadzieję że jakoś tako mi wyszedł...
ale nie owijajmy w bawełnę.. od jutra zaczynam pisać opowiadanie.
 A tym czasem spadam z psem na spacer, paaa :**

poniedziałek, 7 lipca 2014

BOHATEROWIE


Lena Henderson- Osiemnastolatka, która w wieku czternastu lat została zgwałcona
przez obleśnego typa, po tym zdarzeniu dziewczyna się nie może pozbierać i zaczyna się ciąć.
Pewnego dnia wyprowadza się do swojej ciotki do Londynu..
 
 
Louis Tomlinson- 21 lat, jest członkiem światowego zespołu One Direction.
Louis spacerując po parku napotka dziewczynę która będzie chciała popełnić samobójstwo.. nie wahając się , Tomlinson wezwie karetkę pogotowia aby uratować "nieznajomą"..
 
 
 
***
 
W opowiadaniu wystąpią też:
- Niall Horan
-Harry Styles
-Zayn Malik
-Liam Payne
 
i inni...
 
***
 
Hej wam, dzisiaj przychodzę do was z bohaterami mojego opowiadania które
mam nadzieję że będę starała się pisać dokładnie i bezbłędnie..
...
I zamiast Zendai będzie Lucy Hale :)
...
Przy okazji chciałam serdecznie podziękować Sabinie Styles z bloga: http://magic-trailers-x.blogspot.com/
za cudowny zwiastun na mojego bloga, dziękuje z całego serca i pozdrawiam.
Zwiastun możecie zobaczyć na blogu do którego link podałam wyżej.