Obudziłam się przed 11:00, wstałam wzięłam ciuchy i buty:

i poszłam do łazienki, zrobiłam poranną toaletę i ubrałam się w uprzednio przygotowany strój, rozczesałam włosy i wróciłam do pokoju, wzięłam telefon i zeszłam na dół, moja ciocia była w pracy bo zostawiła mi kartkę.
Zrobiłam sobie śniadanie, zjadłam je i poszłam na chwile do pokoju, z mojej kosmetyczki wyciągłam oszczydełko i wyjęłam z niego ostrze, zeszłam na dół, wzięłam klucze i wyszłam z domu zakluczając go. Poszłam do parku Regents, usiadłam na moście i najpierw patrzyłam na taflę wody a potem wzięłam ostrze wyciągnięte z ostrzydełka. Jak na taką pogodę to strasznie mało osób chodziło przez ten most i park.
Popatrzyłam się na ostrze i w końcu zrobiłam cięcię, potem następne i jeszcze jedno aż w końcu zrobiło mi się nie dobrze i przewróciłam się...
*OCZAMI LOUISA Z 1D*
Szedłem właśnie z dwoma ochroniarzami do mojej i 1D willi przez park Regents, gdy na moście zobaczyłem leżącą dziewczynę od razu bez namysłu podbiegłem do niej i zobaczyłem krew na jej ręce. Od razu związałem jej ranę moją bluzką i zadzwoniłem na pogotowie.
Po 3 minutach karetka przyjechała i zabrała ją do Polskiego szpitala. Znalazłem jej telefon więc postanowiłem go wziąć i przeszukać jej kontakty aby powiadomić kogoś z rodziny, po kilku minutach znalazłem numer do jej ciotki chrzestnej ale nie dzowniłem bo w notatkach był jej adres, więc bez namysłu ruszyłem do willi 1D a za mną ochroniarze, gdy doszliśmy do domu to wsiadłem w moje auto i ruszyłem pod adres pięknej nieznajomej.
Dojechałem po jakiś 20 minutach, wysiadłem z auta i podeszłem do drzwi, zadzowniłem dzwonkiem i nikt nie otwierał. Postanowiłem że wrócę później czyli cos ok 15:00 a była już 13:30 więc wróciłem do auta i pojechałem do willi 1D. Poszedłem do swojego pokoju, przebrałem się i zeszłam na dół, nalałem sobie soku marchewkowego do szklanki i go wypiłem.
Co ty taki zabiegany jesteś? - zapytał Liam- Nie interesuj się Payne- odrzekłem - Uhuuu Louis jest zakochany- dodał Harry- Wcale że nie- powiedziałem i wyszłem z domu wsiadając do mojego auta odpaliłem je i ruszyłem przed siebie, 20 minut później byłem znów pod domem nieznajomej, wysiadłem z auta i podeszłem do drzwi. Zadzwoniłem dzwonkiem i drzwi otworzyła mi jakaś kobieta.
Dzień dobry Pani- rzekłem- Dzień dobry a pan do kogo? - rzekła kobieta- W sumie to do pani a raczej chodzi o dziewczynę która tu mieszka- Rzekłem - O Lene? co się stało? - rzekła kobieta i wpuściła mnie do środka- Przepraszam nie przedstawiłem się, jestem Louis Tomlinson- rzekłem- Miło mi- odpowiedziała kobieta.
Opowiedziałem jej co się stało, oddałem jej telefon należący do Leny i wsiadłem z nią do mojego samochodu i odjechaliśmy do szpitala.
*15 MINUT PÓŹNIEJ- POLSKI SZPITAL W LONDYNIE*
Dojechaliśmy na miejsce, wyszliśmy z mojego auta i popędziliśmy do szpitala, weszlismy do środka i udalismy się do recepcji.
Dzisiaj tu przywieziono Lenę Henderson - rzekła kobieta - A pani to ktoś z rodziny? - zapytała się mnie pielęgniarka siedząca w recepcji- Tak jestem jej ciocią- rzekła kobieta- Lena leży na sali segregacji, to te drzwi- pielęgniarka wskazała nam duże drzwi, wszedłem do sali z jej ciocią po czym zobaczyłem leżącą na łóżku dziewczynę, była na prawdę śliczna.
Powiedziałem jej cioci że jadę do domu i tak też zrobiłem.
*MOIMI OCZAMI*
Obudziłam się w jakiejś białej sali, nie wiedziałam co się stało.
Gdzie ja jestem? - rzekłam gdy podeszła do mnie znana mi osoba - to moja ciocia- dodałam w duchu.
Lena jesteś w szpitalu, ty chciałaś się zabic- powiedziała moja ciocia- Boże co? ... - rzekłam.
Na salę wszedł lekarz i jakaś pielęgniarka którzy stanęli przy moim łóżku
Dzień dobry, jestem Doktor Eryk Wajman i zajmuję się tą osobą- powiedział Lekarz wskazując ręką na mnie.
Mam już wyniki badań krwi, są dobre jednakże chciałbym cię zatrzymać na obserwacji- rzekł doktor a ja przykryłam się lekko kołdrą i odpowiedział po cichu " DOBRZE ".
Chciałbym cię teraz zbadać- rzekł lekarz zakładając swoje "słuchawki" i chciał odkryć mi kołdrę ale nie dałam sobie tego zrobić.
Zostaw mnie, nie dotykaj mnie słyszysz?- krzyczałam na całą salę- Ale musze cię zbadać żeby wiedzieć czy oprócz tego że chciałaś się zabić dolega ci coś innego- dodał lekarz a ja przykryłam się kołdrą pod samą głowę i obróciłam się w drugą stronę i zaczęłam płakać.
Może pani na chwile pozwolić? - lekarz zwrócił się do mojej cioci- Tak- odpowiedziała mu kobieta i poszli do pokoju lekarzy.
* W POKOJU LEKARZY*
Myślę że jej zachowanie jest spowodowane gwałtem lub napaścią- rzekł Lekarz - Ale jak to możliwe? - rzekła moja ciotka
*NA MOJEJ SALI*
Uspokoiłas się trochę? - rzekła pielęgniarka- Trochę- odpowiedziałam - Odpoczywaj teraz- powiedziała pielęgniarka a ja pokiwałam twierdząco głową i usiadłam na łóżku, gdy nagle do mojej sali wszedł przystojny szatyn, którego skądś kojarzyłam... podszedł on do mnie do łóżka
Cześć!- powiedział szatyn a ja momentalnie położyłam się na łóżko i przykryłam się kołdrą.
Jestem Louis- rzekł chłopak- H..He..Hej jestem Lena- odpowiedziałam- Po co tu przyszedłeś?-dodałam po chwili - Po to aby dowiedzieć się jak się czujesz i czemu chciałaś się zabić- powiedział chłopak - To ty mnie uratowałeś?? - dodałam - Tak- powiedział Louis - Dziękuje Ci, to miłe z twojej strony że nawet pytasz jak się czuje- powiedziałam.
Mówiąc szczerze z Louisem rozmawiało mi się bardzo dobrze, on przekonał mnie do dalszych badań.
Wymieniłam się z nim nawet numerami telefonów.
Przy Louisie czułam się bezpiecznie ale nie wiedziałam jeszcze co to za uczucie.
Dowiedziałam się o Louisie sporo rzeczy m.in to że jest członkiem zespołu One Direction których akurat lubiłam, można powiedzieć że jestem ich fanką.
*2 DNI PÓŹNIEJ*
Dziś opuściłam szpital, cieszę się bardzo ale fakt jest taki że rok spędze w szpitalu psychiatrycznym w Berlinie, co mnie nie cieszy bo nie będę się widziła z kilkoma osobami.
Jutro mam samolot do Berlina i tam na lotnisku ma czekac na mnie "moja pielęgniarka".
Spakowałam najpotrzebniejsze rzeczy i poszłam spać bo była godzina 20:00 a jutro o 8:00 rano mam samolot.
***
Cholera! pieprzony budzik!-rzekłam sama do siebie i popatrzyłam na zegarek- godzina 5:00 rano czas wstać, rzekłam sama do siebie i podniosłam się z łóżka. Wziełam ciuchy i buty i poszłam do łazienki zrobić poranną toaletę. Po zrobieniu tejże kąpieli umyłam zęby, rozczesałam włosy i założyłam na siebie uprzednio przygotowany zestaw:
po czym wzięłam moją szczotkę do włosów i reszte rzeczy potrzebnych mi na pobyt w Berlinie, wyszłam z łazienki i do końca spakowałam moją walizkę po czym wzięłam ją w ręke, torbe z laptopem zarzuciłam na ramię i do kieszeni w spodniach schowałam mój telefon i słuchawki po czym zeszłam na dół.
Zerkłam na zegarek wiszący w salonie - godzina 5:40. Zjadłam śniadanie z ciocią po czym wyszłyśmy z domu, wsiadłyśmy do jej samochodu odjechałyśmy na lotnisko, jechałyśmy ok 20 minut i o 6:00 byłyśmy na miejscu, pożegnałam się ciocią i poszłam na "odprawy".. minęła jakaś 1h i siedziałam już w sali odlotów czekając na swój samolot, 30 minut później czyli około 7:30 szłam już korytarzem prowadzącym na płyte lotniska, o 7:45 siedziałam już na swoim miejscu w samolocie.
Punktualnie o 8:00 samolot wystartował.
* Ten sam dzień godzina 10:00- Berlin, lotnisko Tegel*
Punktualnie o 10:00 samolot wylądował na lotnisku Tegel w Berlinie, wyszłam z samolotu zabierając ze sobą moją torbę z laptopem i dokumentami. Poszłam odebrać swoją walizkę i czekałam a raczej szukałam tej "mojej" pielęgniarki która miała mnie odebrać stąd. Około 10 minut później znalazłam ją
trzymała tabliczkę z napisem " Lena Henderson " od razu do niej podeszłam.
Dzień dobry- przywitałam się - Dzień dobry- odrzekła owa pielęgniarka-Może przejdźmy na TY- dodała po chwili moja pielęgniarka- No okej, jestem Lena- rzekłam - Alisson jestem- rzekła młoda, dość ładna pani pielęgniarka.
Przeszłyśmy do taxówki a następnie odjechaliśmy pod szpital w którym miałam przeżyć rok, jechaliśmy nie całą godzinę i o 10:50 byliśmy na miejscu. Wysiadłyśmy z taxówki, wzięłam moją walizkę i razem z Alisson weszłyśmy do szpitala, który był wielki i znajdował się 30 minut od centrum Berlina.
Weszlyśmy na wielki hol, podeszłyśmy do rejestracji po jakieś tam papiery które wypełniłam i oddałam z powrotem a następnie udałyśmy się do windy i pojechałyśmy nią na 2 piętro gdzie miałam mieć "swój" pokój, chwile później byłyśmy już na korytarzu drugiego piętra, szłyśmy kawałek i dotarliśmy do pokoju nr. 169, weszłyśmy do środka były tam dwa łóżka i mega duża szafa z lustrem, w rogu pokoju stał telewizor a po między łóżkami stały dwie szafki nocne z tym że jedna była zajęta i stało na niej zdjęcie One Direction, już wiedziałam że dziele pokój z jakąś fanką 1D, obok szafy były też drzwi od łazienki.
No dobrze, rozpakuj się a zaraz powinna wrócić twoja współlokatorka- rzekła Alis ( bo tak na nią gadałam ) po czym wyszła z owego pokoju a ja zaczęłam się rozpakowywać, gdy do pokoju weszła dziewczyna ok 17-18 lat
Hej!- rzekła - Yy..hej-odpowiedziałam - Jestem Melody w skrócie Mel- rzekła dziewczyna- Lena jestem, miło mi powiedziałam- mi też jest cię miło poznać, ile będziesz tu "mieszkała"- powiedziała Melody podkreślając to ostatnie słowo - Tylko rok, to i tak za dużo - rzekłam na co Mel się zaśmiała - Ja też - powiedział Melody i pomogła mi się rozpakować, po rozpakowaniu usiadłam z Melody u mnie na łóżku - Jesteś fanką 1D?- rzekłam po chwili - Yyy tak, uwielbiam ich - powiedziała Mel- Ja też !- dodałam - Przez co tu trafiłaś? - zapytała Mel - Na prawdę chcesz to wiedzieć? - powiedziałam - Jeśli nie chcesz nie musisz gadać- dodała Melody- Nie no mogę ci powiedzieć.
Opowiedziałam jej całą historię ta sprzed 3 lat i to jak niedawno chciałam znów się zabić ale Louis mnie uratował, Melody miała łzy w oczach tak samo jak ja, obie się przytuliłyśmy po czym się ogarnęłyśmy a do pokoju weszła Alisson.
Lena chodź na badania- rzekła Alisson na co ja skinęłam głową i poszłam z nią do jakiejś sali, zrobiono mi tam badania i mogłam wrócić po 30 minutach do pokoju.
Telefon ci dzwonił- rzekła Mel- Okej- powiedziałam i wzięłam mojego iPhone'a 5 do ręki.
Louis dzwonił-powiedziałam w myślach, puściłam mu strzałke i po chwili on oddzwonił więc odebrałam.
Hej Lena- rzekł Louis- Hejo- powiedziałam radosna - Co tam?- dodał Lou- dobrze dobrze a u ciebie? - powiedziałam - Też dobrze, za tydzień mamy koncert w Berlinie i mam dla ciebie bilet na nasz koncert oczywiście przy samej scenie- rzekł Louis a szczęka mi momentalnie opadła- Na prawde? dziękuje- rzekłam na co Mel lekko się uśmiechnęła - Dobra Lou a dałbyś radę jeszcze jeden bilet załatwić? - zapytałam się - No jasne że tak, to paaa musze kończyć bo mamy próbę! - rzekl Louis - paa- odpowiedziałam i wyłączyłam telefon i schowałam go do kieszeni w spodniach po czym usiadłam koło Melody.
Za tydzień 1D mają koncert w Berlinie i będę miała bilet!- rzekłam -ale spokojnie dla ciebie też załatwiłam bilet i będziemy razem się bawiły- dodałam po chwili na co Mel się uśmiechnęła i przytuliła mnie.
Louis mi je da- dodałam - Co ten Louis z 1D?- powiedział Mel- Tak-dodałałam- Wiesz mam jeszcze odrazę do chłopaków po tym co mi się stało ale do Louisa mam pełne zaufanie- dodałam - A nooo rozumiem- powiedziała Mel. Chwilę jeszcze pogadałyśmy i poszłyśmy na obiad. O 13:30 wróciłyśmy do pokoju, ok 14:00 byliśmy na jakimś zebraniu gdzie opowiadaliśmy o naszych " przeżyciach" to co tam słyszałam to po prostu mną wstrząsnęło, zrozumiałam że nie warto się ciąć i wg.
Później od około 15:30 do 17:00 byliśmy na dworze, chwilę po 17nastej wróciliśmy do szpitala i porozchodziliśmy się do swoich pokoi i czekaliśmy na kolacje która była o 18:00.
Po kolacji mieliśmy "modlitwę" no a po niej mieliśmy już luz i mogliśmy robić to co chcemy, ja z Mel gadałyśmy w pokoju o koncercie 1D itp.
Ja się poszłam wykąpać o 20:00 a Mel 20 minut po mnie, położyłam się o 20:21 do łóżka i zasnęłam.